Wszystkie panie są miłe – za wyjątkiem żon!

Uśmiechamy się do innych, często obcych nam ludzi. Jesteśmy miłe w pracy, w rozmowie z sąsiadem, czy podczas robienia zakupów. Jak to się dzieje, że wchodząc do własnego domu cały ten czar znika?

Wszystkie zdajemy sobie sprawę, że życie nas nie oszczędza. A szczególnie te rodzinne.

Stresy związane z finansami, czy pracą zawodową – spędzają sen z powiek. Każdego dnia spada na nas ciężar obowiązków do wykonania na już. Bo przecież ktoś musi zrobić zakupy, ugotować obiad, zrobić pranie a w między czasie zabawić młodsze dzieci a starszym pomóc w lekcjach. Zwykle pada na Ciebie, prawda?

Choć uwijasz się i zagęszczasz ruchy – obowiązków przybywa a doba się nie rozciąga. Tyrasz jak wół, a masz wrażenie, że mało kto to dostrzega?

Łatwo jest w takich sytuacjach odreagowywać w domu swoje zmęczenie, sfrustrowanie i ogólne niezadowolenie. Łatwo jest wygarnąć mężowi, że nic nie robi i że wszystko jest na Twojej głowie. I być może są to słuszne spostrzeżenia. Jednak, czy w budowaniu relacji rodzinnych, małżeńskich nie chodzi o coś więcej? Jaki efekt przynosi Twoje gderanie i marudzenie?

Buduj dobrą atmosferę w domu

Uśmiechnij się pogodnie, gdy wchodzisz do domu. Przywitaj się z domownikami z radością. Zostaw choć na chwilę zmartwienia z całego dnia za drzwiami i skup się przez chwilę na obdarowaniu rodziny dobrym słowem, miłym gestem i zwyczajnym uśmiechem. To nie jest drogie. Prawdę mówiąc – nic nie kosztuje a może być bezcenne!

Jeśli czeka Cię poważna rozmowa w małżeństwie – spróbuj zacząć ją uśmiechem i pogodną miną. Delikatny uśmiech zmienia totalnie atmosferę oraz perspektywę spotkania niezależnie od tego, jakie tematy zostaną poruszone. Buduj przyjazną atmosferę – uśmiech wraca!

Kiedy ktoś z domowników wraca do domu – zamiast rzucać do niego: „No znowu się spóźniłeś!”, „Gdzieś Ty był?!”, „Śmieci wynieś, jak już przyszedłeś!” – podejdź do niego i przywitaj go ciepło. Nawet po ciężkim dniu serdeczne powitanie sprawia, że czujemy się dobrze przyjęci we własnym domu. Ktoś (nie tylko kot, czy pies) czeka na nas i cieszy się na nasz widok. Jesteśmy dla innych ważni.

Dobra mina do złej gry?

I żeby było jasne. Nie chodzi tu o zakłamywanie rzeczywistości i robienia „dobrej miny do złej gry”. Przyznaję, że bywają takie dni lub sytuacje, w których wszystkiego się człowiekowi odechciewa a już na pewno nie myśli on wtedy o uśmiechu. Każdy w rodzinie boryka się z problemami i nie należy ich zamiatać pod dywan. Nie utożsamiajmy jednak naszego gorszego nastroju z rodziną – która jest przecież dla nas najważniejsza, prawda?

Pamiętaj, że budowanie relacji w oparciu o miłą i serdeczną atmosferę daje poczucie bezpieczeństwa i akceptacji. Inaczej jest rozmawiać na trudne tematy wtedy, gdy czujemy się zaakceptowane i traktowane przyjaźnie.

Uśmiech i pogodny wyraz twarzy ma znaczenie w budowaniu życzliwej atmosfery w rodzinie – doceń i wykorzystaj to.

Agnieszka Alicka

Podziel się treścią i udostępnij artykuł!

Share: