Swa(wolność) matki

Jeszcze kilka lat temu nie zdawałam sobie sprawy, że mogę targnąć się na własne prawa i przywileje a zwłaszcza na własną wolność i godność. Piszę to z pełną świadomością – jako kobieta, która od zawsze walczyła o swoją niezależność.

Przyjemnie się żyje, gdy można wykorzystywać czas tylko dla siebie. Kiedy można robić to, na co ma się ochotę. Gdy rozwój zawodowy, osobisty zależy wyłącznie od nas samych. Możliwość decydowania o sobie daje poczucie niezależności i wolności.

Wszystko zmieniło się, gdy zdecydowaliśmy się z mężem na dziecko. Już sama decyzja o pragnieniu powiększenia rodziny sprawiła, że nanieśliśmy wiele zmian do naszego codziennego funkcjonowania. Zmieniliśmy dietę na zdrowszą, zrezygnowaliśmy z alkoholu. Przestałam nawet pić kawę, której smak i zapach uwielbiam. Zaczęłam przyjmować kwas foliowy i dbałam o aktywność fizyczną.

Będąc już w ciąży byłam zobligowana słuchać zaleceń lekarskich, o których w domu przypominał mi mój mąż. W takich zaleceniach zwykle sugeruje się kobiecie ciężarnej odpoczynek, unikanie stresu. W trosce o bezpieczeństwo i zdrowie własne i dziecka – zrezygnowałam z pracy i skorzystałam ze zwolnienia – choć planowałam być aktywna zawodowo aż do porodu.

W okresie okołoporodowym kobieta może schować swoją godność do kieszeni. Nawet jeśli jesteś pod opieką najlepszych specjalistów, którzy traktują Cię w sposób indywidualny i z szacunkiem. Odkrywasz swoją nagość, godzisz się na bardzo intymne badania. Przeżywasz poród często w inny sposób, niż sobie zażyczyłaś podczas pisania planu porodu. Opowiadasz personelowi na porannych obchodach czy był stolec i pozwalasz macać swoje piersi w oczekiwaniu na mleko. Wyciekający pokarm zalewa Ci większość bluzek. Duży rozmiar biustu (o którym zawsze marzyłaś) przestaje być już dla Ciebie atrakcyjny.

Kiedy jesteś już z niemowlakiem w domu – tańczysz, jak Ci zagra. Karmienie na żądanie, spanie na czuwaniu – tyle, ile dziecko pozwoli. Prawo do wypoczynku i pewnego komfortu życia zostaje nadszarpnięte. Wolność decydowania o sobie zostaje naruszona. Niezależność okazuje się tylko złudzeniem. To boli.

Pojawienie się dziecka wymaga zmiany dotychczasowych przyzwyczajeń a często nawet rezygnacji z ulubionych zajęć, by móc dopasować się do nowej sytuacji życiowej. Nowa sytuacja wymusza na kobiecie w pewnym okresie rezygnację ze swawoli, na jaką mogła sobie pozwolić jeszcze przed ciążą. Pomimo wszystkich niedogodności, przychodzi refleksja nad życiem sprzed ciąży. Co było moją zachcianką? Jakie aktywności były dla nie ważne? Czy praca zawodowa, która była najwyższym priorytetem nadal nim jest? Życie weryfikuje i przewartościowuje. Wraz z pojawieniem się dziecka na świecie – u mnie nastąpiło to już w ciąży – przewartościowujemy nasze życie i wyznaczamy nowe priorytety.

Czy wolność, niezależność, prawa i przywileje zostały mi odebrane? Myślę, że nie. Świadomie i w naturalny sposób zgodziłam się na nowe zasady. Być może buntowałabym się, gdybym miała dokonać takich zmian wobec innego, zupełnie obcego mi człowieka. Choć naruszona wolność i niezależność bywają niewygodne – są powodowane miłością wobec dziecka – niewinnej istoty, całkowicie zależnej od mamy i taty. Mam wolność do mądrego wyboru. Niezależność z uwzględnieniem odpowiedzialności za drugie życie.

Dzieci szybko rosną. Często jest tak, że kiedy kobieta czuje bunt i ma ochotę uciec z domu – dzieci zaczynają potrzebować jej coraz mniej. Wraca też większa swoboda w planowaniu czasu, dbaniu o siebie, decydowania o sobie.

Tylko w głowie pozostanie już na zawsze świadomość o tym, że dzieci są.

Agnieszka Alicka

Jeśli artykuł Ci się spodobał – udostępnij!

Share: