Drzesz się jak stare gacie!

Wyobraź sobie, że wracasz do domu po ciężkim dniu. Ręce masz opuchnięte i popękane od siatek z zakupami, wiatru i zimna. Masz ochotę rzucić torby w kąt i zamknąć się w pokoju. Jednak, kiedy wchodzisz do środka, ten widok zwala Cię z nóg …

Znowu widzisz piach w przedpokoju, porozwalane buty i rozrzucone kurtki. Zabawki wszędzie się walają a książki leżą na podłodze. Na nic się zdały Twoje nauki i zasady.

Zdejmujesz płaszcz i buty. Otrzepujesz przyklejający się do stóp piasek z podłogi. Wchodzisz do kuchni z zakupami i wtedy nie wytrzymujesz. Jesteś po prostu wściekła. Zalewasz się łzami. Zaczynasz krzyczeć na męża za zastawiony brudnymi naczyniami blat, za klejącą podłogę. Krzyczysz za to, że dzieci znów leżą przed telewizorem a mąż zamiast w czymś pomóc, siedzi z nosem w telefonie. Jest Ci przykro i masz wszystkiego dość! – ja też miewam takie dni, jak Ty.

I wtedy słyszysz to jedno zdanie, które przywraca Cię do pionu:

„Mamo, drzesz się jak stare gacie!”

Może nie jest to zdanie godne pochwały i naśladownictwa. Może powinno być zaliczone do tych z serii „nie pyskuj”. Ale u mnie zadziałało, jak żadne inne.

Wyobraź sobie jednak, że kiedy Ty wracasz do domu bez sił, bo pokłóciłaś się z szefem i straciłaś mnóstwo czasu na stanie w korkach – jesteś zmęczona i sfrustrowana  – inni też mogli mieć ciężki dzień. Radzą sobie, jak potrafią. Twój krzyk i wyrzuty od samego wejścia – że znowu jest wszystko tak, jak nie powinno być – powoduje, że mąż również zaczyna nerwowo reagować na Twoje spostrzeżenia. Dzieci uciekają i chowają się przed Tobą – udają, że są czymś zajęte lub panicznie zaczynają sprzątać.

Masz wybór, z jakim nastawieniem wracasz do rodziny. Nie zamierzam umniejszać problemów i mówić, że są one nieważne. Nic z tych rzeczy. Problemy są nieodłączną cechą naszego życia. Każdy je ma. Jednak wracając do rodziny, do naszych mężów i dzieci warto pozbyć się nadmiaru emocji, którymi nasiąknęłyśmy w ciągu całego dnia.

Po ciężkim dniu spróbuj pomyśleć, jak spędził dzień Twój mąż i dzieci. Czy to był dla nich dobry dzień? Z jakimi wyzwaniami przyszło im się zmierzyć? Może wcale nie było im tak różowo?

Pomyśl teraz, jak zareagowaliby Twoi domownicy, gdybyś wchodząc do domu przywitała ich wszystkich z uśmiechem. Dzieci z radością rzuciłyby Ci się na szyję i przekrzykując się nawzajem – opowiadałyby o swoich dokonaniach. Mąż wziąłby od Ciebie siatki z zakupami, pocałował i wstawiając wodę na wspólną kawę – zapytał: Jak Ci minął dzień?

To od Ciebie zależy jaką atmosferę wniesiesz do domu.

Nie drzyj się już, jak stare gacie. Nie zrzędź.

Agnieszka Alicka

Jeśli chcesz, podziel się artykułem z innymi i udostępnij!

Share: