No przecież się nie rozdwoję!

Pamiętam jeszcze te czasy, kiedy nie mieliśmy dzieci. Dni były długie – jedne pracowite inne bardziej leniwe. Wszystko mogłam sobie poukładać w głowie, w pracy i w domu. 

Teraz, gdy życie dzielę z rodziną wszystko wygląda inaczej. Na co dzień mam jednak wrażenie, że nie ogarniam. Leniwe dni sprzed lat już nie istnieją. Każdego poranka wstaję rano, przygotowuję z mężem śniadanie. Jedząc ogarniam córkę do przedszkola. W międzyczasie pomagam synowi zaprzyjaźnić się z nocnikiem. Mąż pyta, gdzie położyłam torby na zakupy … No przecież się nie rozdwoję!

Mąż i córka wychodzą. Całe szczęście zdążyli na czas. Punkt z porannej listy odhaczony. Wracam do kuchni dokończyć swoje śniadanie i sprzątam po całej reszcie. Syn zagląda do szafek w kuchni i bawi się tym, co znajdzie. Zabawki nie są już dla niego atrakcyjne. Mam chwilę dla siebie i dopijam letnią kawę. Słyszę, jak Mikołaj próbuje wyciągnąć z szafy odkurzacz … No przecież się nie rozdwoję!

Idę za ciosem i odkurzam całe mieszkanie. Robię to z przerwami, bo odkurzacz należy przecież do syna … Płacz, krzyk i tupanie nogami. Jestem lekko podrapana, ale mieszkanie już czyste. Chowam odkurzacz, myję ręce. Słyszę, jak Mikołaj otwiera drzwi od balkonu … No przecież się nie rozdwoję!

Wychodzimy na balkon. W między czasie zbieram suche pranie z suszarki. Jest piękna słoneczna jesień. Marzy mi się spokojny spacer. Jemy drugie śniadanie, ogarniamy nocnik i wychodzimy. Na spacerze odpoczywam i korzystam ze słońca. Spotykamy znajome osiedlowe mamy z dziećmi. Chwilę zagadujemy, dzieci rozbiegają się w różne strony. Trzymam Mikołaja za rękę, jedno z dzieci wybiega na ulicę … No przecież się nie rozdwoję!

W domu podgrzewam obiad. Zaglądam do pokoju co jakiś czas – Mikuś bawi się autami. Obiad jemy wspólnie, jest miło. W połowie jedzenia sztućce okazują się zbędne i reszta porcji ląduje na podłodze, ubraniu i w kubku z wodą. Odwracam się po ścierkę, Mikołaj cały wysmarowany woła na ręce … No przecież się nie rozdwoję!

Drzemka – długo mija, ale gdy sięgnę pamięcią, trwa tylko chwilkę.

Po drzemce wraca mąż z Olą. Chcę usłyszeć od niej jak najwięcej, wyściskać ją po całym dniu. Mąż opowiada , co w pracy i jak spędził dzień. Ola niesie książkę do wspólnego czytania a Mikołaj wspina się na kuchenny stół po owoce … No przecież się nie rozdwoję!

Czytamy, jemy i pijemy gorącą kawę. Zbieramy się na spacer. I znowu – siku, nocnik. Ola ubiera się sama, wiążę jej tylko apaszkę pod szyję. Za Mikołajem biegam po mieszkaniu i ubieram go w locie. Mąż stoi gotowy i dzwoniąc kluczami pyta: A Ty nie gotowa? No przecież się nie rozdwoję!

Kolacja, kąpiel, sen dzieci.

Mąż czyta. Idę biegać.

Macierzyństwo sprawia, że rozdwajasz się dla dzieci, które rozstrajają Twoje nerwy. Pamiętaj każdego dnia, że masz wystarczająco dużo mądrości i cierpliwości, by wychować swoje dzieci oraz wystarczająco dużo siły, by mierzyć się z trudnościami.

Agnieszka Alicka

Jeśli artykuł Ci się spodobał, udostępnij!

Share: