Dwulatek w akcji

Słyszeliście o tak zwanym buncie dwulatka? To mit! Choć terminy określające ten dynamiczny etap rozwoju zmieniają się co chwilę -zachowanie dzieci w tym wieku pozostaje niezmienne.

Przez pierwsze osiemnaście miesięcy dziecko jest zapatrzone w rodziców i czuje z nimi niesamowitą więź – szczególnie z mamą (niektórzy twierdzą, że dziecko i mama są niejako jednym ciałem). W takim trybie funkcjonowania dobrze czuje się dziecko i mama. Maluch jest jeszcze nieporadny, wymaga opieki, pomocy, pielęgnacji a rodzic chętnie troszczy się o słodką, maleńką istotę.

Świat zatrzymać – dwulatek idzie

Wszystko jednak się zmienia, gdy dziecko zaczyna dostrzegać, że ono i mama to nie jedno ciało a świat jest o wiele większy niż dom, dłuższy niż długość ręki mamy na spacerze i szerszy niż widok ze spacerowego wózka. Dziecko dostrzega, że więcej ciekawych rzeczy może zobaczyć, dotknąć, powąchać, zjeść i usłyszeć niż przy maminej spódnicy. Historie podobne do tych, że dziecko dotyka palcem śmieci, wącha pety na chodniku, zjada ślimaki, zapatruje się na pracujące mrówki i zachwyca się przy tym śpiewem ptaków jest tyle, ile dzieci. Jakkolwiek to zabrzmi, im więcej dziecko doświadczy wszystkimi zmysłami – tym bogatszy będzie jego zasób wrażeń, doświadczeń i przeżyć w poznawaniu świata.

Ja sam

Kto ma dwuletnie dziecko – ten wie, jak ciężko czasem przeżyć wspólnie dzień. Wszystko chce robić samodzielnie. I to, co potrafi, ale też to, czego jeszcze nie powinien robić sam. Na pewno spotkaliście się z głośnym sprzeciwem, gdy tylko spróbowaliście wyręczyć w czymś dwulatka lub pomóc mu w jakiejś czynności. Dwulatek z uporem maniaka może wciskać but nie na tę nogę, co trzeba, ale nie da sobie ani wytłumaczyć, ani pomóc – kilka takich sytuacji w ciągu dnia i rodzic pęka :). Ja zwykle sobie po prostu sobie wtedy siadam, uśmiecham się do siebie i oddycham – szanuję swoje nerwy.

Histeria czyha za rogiem

Nauka samodzielności wymaga czasu i cierpliwości. Dwulatek nie zna tych terminów i nie ma zamiaru się do nich stosować. Chce tu i teraz i najlepiej, jeśli on sam. Każda najdrobniejsza sytuacja, w której małe dziecko napotka trudność może przerodzić się w histerię. Krzyk, płacz, tupanie nogami, turlanie się po podłodze czy ostentacyjne siadanie na chodniku mało kogo dziwi, ale rodziców napawa stresem i potrzebą szybkiego uspokojenia dziecka. Niestety nie jest to takie proste. W chwili tak silnych emocji, jakie niesie za sobą histeria i frustracja, dziecko nie słyszy tego, co mówi do niego dorosły. Warto dać maluszkowi szansę na upust emocji a samemu w tym czasie zebrać myśli, głęboko odetchnąć.

Nie

Mam wrażenie, że od kiedy mój syn Mikołaj nauczył się mówić słowo NIE, powtarza je cały czas. Nawet wtedy, gdy ma na coś ochotę. Słowo NIE mówi po prostu odruchowo. Mikołaj szybko zaczął rozumieć, że odpowiadaniem na moje pytanie NIE lub TAK może zmieniać rzeczywistość wokół siebie. Najbardziej jest to widoczne, kiedy odpowiada NIE – widzi wtedy moją reakcję (moje zdziwienie go bawi), nie wykonuje proponowanej czynności (nie zmuszam go, jeśli nie chce) i wspólnie szukamy rozwiązania danej sytuacji, np. Jeśli pytam go czy zje brzoskwinię a on odpowiada, że nie – wykładam mu brzoskwinię i banana i proponuję wybór (jego wybór jest często odwrotny od podjętej wcześniej decyzji).

Jeśli chcę uniknąć głośnego NIE i zależy mi na obustronnej współpracy z synem – nie negocjuję i nie proponuję mu wyboru. Po prostu opowiadam o tym, co właśnie wspólnie będziemy robić.

Co może ułatwić codzienność z dwulatkiem

To tak, jakby odpowiedzieć na pytanie: „Co może ułatwić codzienność z żywiołem?”. Choć nie ma na to jednej złotej recepty to każdy rodzic ma już pewne doświadczenie ze swoim dzieckiem i wie, co może pomóc w konkretnej sytuacji. Osobiście dwukrotnie przeżyłam ten trudny, ale jakże energiczny i owocny okres u swoich dzieci i z przyjemnością mogę polecić kilka patentów.

Stały rytm dnia – Jeśli zapewnisz dziecku stały rytm dnia: posiłki, spacery, mycie rączek, drzemkę, kąpiel, czytanie książeczek i będziesz mu opowiadać o tym, co będziecie robić – maluch nabierze nawyków i chętniej będzie współpracował.

Nie stosuj zakazów – „Nie wolno”, „Nie dotykaj”, „Nie wchodź”, „Nie krzycz” – to tylko kilka przykładów komunikacji, która nie sprawdza się z małym dzieckiem. Lepiej wytłumacz, „garnek jest gorący, w garnku gotuję zupę”, „powiedz spokojnie” (sama też się do tego stosuj), zamiast „nie wchodź” lub „przestań skakać” powiedz „usiądź”.

Maluch lubi wybór – na pewno już o tym słyszałaś. Ja daję wybór swoim dzieciom codziennie przy wielu okazjach, np. wybór łyżki do zupy, ubrań, zabawek (oferuję dwie propozycje dwulatkowi a 3-4 czteroletniej córce. Przy szerszych możliwościach zaczynają się gubić w tym, co by chcieli).

Nie dolewaj oliwy do ognia – kiedy Twoje dziecko przeżywa właśnie atak histerii lub jest na jej granicy – nie dokładaj mu powodów do frustracji. Po prostu bądź blisko, żeby dziecko mogło się na Tobie oprzeć, gdy jego emocje się wyciszą. Będzie to dobry moment na bliską pogawędkę o trudnej dla niego sytuacji.

Burzliwy okres dwulatka przeżywa każde dziecko. Istnieją rodzice, którzy temu zaprzeczają i mówią „moje dziecko tak nie robiło”. Moim zdaniem albo kłamią, albo zdążyli wyprzeć to już z pamięci. Ja swoje przeżyłam i wiele widziałam – mówię, jak jest!

Agnieszka Alicka

Jeśli artykuł Ci się spodobał – udostępnij!

Jestem ciekawa, jak Wy sobie radzicie, gdy Wasze dwuletnie dziecko nie chce współpracować? 

Share: