Zasiedziałaś się w tym domu!

Jako żony i matki – kobiety mają skłonność do stawiania siebie na ostatnim miejscu w rodzinie.

Sukcesy. Odnosi je mąż – rozwija swoje zainteresowania, uprawia sport, podnosi kwalifikacje, zdobywa awanse zawodowe. Dzieci zdobywają nowe umiejętności, przynoszą świadectwa z wyróżnieniem, osiągają sukcesy sportowe, muzyczne i inne. A matka? Jeśli nie jest aktywna zawodowo – często nie ma przestrzeni do osiągnięcia sukcesów. Większość swojej energii zużywa na prace domowe, które się nie kończą a skutecznie pozbawiają ją sił i chęci do robienia czegoś tylko dla siebie. Bo jeśli zajmie się swoim hobby i przeznaczy temu czas to kto zadba o dom? Jeśli poświęci więcej czasu i pieniędzy na realizację swojego rozwoju to przecież stracą na tym jej najbliżsi. W ogólnym rozrachunku traci jednak sama kobieta, bo choć cieszy się z sukcesów rodziny i okazuje im wsparcie – sama nie doświadcza tych pozytywnych doznań.

Pracujemy, ogarniamy dom, dzieci a na relaks, czy własną pasję często brakuje już siły, czasu, możliwości lub pieniędzy. Jeśli w domu są dodatkowe środki – zapisujemy dzieci na dodatkowe zajęcia, mąż opłaca swoje szkolenie a my … Też mamy potrzeby, ale traktujemy je jak „wymysł” i w ogólnym rozrachunku – nie bierzemy ich pod uwagę.

Inwestujemy  w edukację dzieci a własną kończymy na etapie studiów, ewentualnie studiów podyplomowych. Jako żony i matki wspieramy rodzinę – zapominając o sobie. Jeśli mąż dostanie propozycję podwyższenia swoich kwalifikacji, po prostu mówi o tym rodzinie i aktywnie uczestniczy w szkoleniach. Kobieta w podobnej sytuacji miałaby mętlik w głowie: „Ile to będzie kosztowało? Z kim zostawię dzieci? Czy sobie poradzę? A kto w tym czasie zajmie się domem?” Bardzo chciałaby zmiany, ale wyrzuty sumienia są skuteczniejsze.

Gdy mężczyzna się z kimś umawia, mówi o tym żonie, wychodzi z domu i pojawia się na spotkaniu z przyjaciółmi. Ty często masz wyrzuty sumienia, zanim jeszcze wyjdziesz. Myślisz sobie, że „jesteś wyrodną matką”, „nienajlepszą żoną”, że „nie zostawiłaś dzieciom ciepłego posiłku” i „czy sobie sami w domu poradzą” … I „może lepiej, gdybyś jednak została w domu, bo po co masz iść na pogaduchy z koleżankami”.

Koleżanki biegają, chodzą na zumbę czy pływalnię a Ty? Nie chce Ci się już nawet kombinować, jak wygospodarować te dwie godziny w tygodniu tylko dla siebie. Tyle zamieszania Cię to kosztuje i jeszcze się tym zmęczysz i nie wiesz, czy wytrwasz i czy będziesz ćwiczyć regularnie. Rezygnujesz, zanim podejmiesz wyzwanie.

Mija rok, dwa, kolejne lata. Okazuje się, że przez cały okres pobytu z dzieckiem w domu nie dałaś sobie okazji do osiągnięcia sukcesu w swoim życiu. Owszem – przyczyniłaś się do sukcesów domowników, ale sama nie ruszyłaś z miejsca.

Matko, kobieto! – też masz potrzeby, które powinnaś zaspokajać. Wyznaczać cele i je osiągać. Zdobywać sukcesy i cieszyć się nimi.

Nie usychaj, nie dziadziej!

Agnieszka Alicka

Jeśli artykuł Ci się spodobał, podziel się nim z innymi i udostępnij!

Share: