Czy dzieci powinny pomagać w obowiązkach domowych?

Kilka dni temu znajoma wysłała mi filmik, w którym jej czteroletni synek pomaga jej w pracach remontowych domu. Pomyślałam wtedy „No tak, bierze udział w wyzwaniu całej swojej rodziny. Budowa i remont domu to ogromne przedsięwzięcie. Czemu nie angażować w to też dzieci?”.

Nasze dzieci nie musza dorastać w przeświadczeniu, że nic nie muszą umieć ani robić. Mają się tylko bawić, chodzić do przedszkola, szkoły a reszta sama w cudowny sposób się zrobi.

Czym skorupka za młodu nasiąknie

Jako młoda dziewczyna wykonywałam wiele prac domowych. Najpierw w formie zabawy pomagałam mamie, na przykład składając pranie, czy wycierając naczynia. Później prac domowych przybywało i robiłam je dlatego, że taka wtedy była konieczność. Większość moich rówieśników angażowała się pomagając rodzicom w kuchni przy przygotowywaniu posiłków, obieraniu ziemniaków, zmywaniu naczyń, nakrywaniu do stołu. Normą było też wynoszenie śmieci, wycieranie kurzy, odkurzanie, czy dbanie o porządek w pokoju. Oczywiście każdy z nas kręcił wtedy nosem, jednak nie ulega wątpliwości, że takie sytuacje uczyły szacunku do pracy, samodzielności, systematyczności, odpowiedzialności a także dawały poczucie sprawczości i wiarę we własne możliwości.

Podobnie teraz pokazuję moim dzieciom, że samo nic się nie zrobi. Pozwalam im doświadczyć bałaganu w pokoju i trudu w znalezieniu zabawek, gumek do włosów, kredek i klocków do kompletu. Daję się im przekonać do tego, że jeśli wszystkie naczynia są brudne, nie mamy z czego jeść. Jeżeli nie ugotujemy obiadu, jesteśmy głodni. Jako rodzina doświadczyliśmy różnego dyskomfortu z powodu niezrobienia czegoś i nikt nie był z tego powodu zachwycony. Wierzę, że jeżeli dzieci doświadczą pomagania w pracach domowych, łatwiej przyjdzie im docenienie efektu końcowego oraz osoby, która poświęciła swój czas i energię, by to zrobić.

Kiedy dziecko mówi NIE

Oczywiście zdarza się, że moja czteroletnia córka nie chce czegoś zrobić podczas wspólnego sprzątanie, gotowania. Szanuję jej decyzję, ale tłumaczę, że cała rodzina po tych czynnościach będzie się relaksować, bawić, czytać. Sama decyduje, czy najpierw odkłada zabawki na miejsce a później się relaksuje, czy odwrotnie. Doświadczenie pokazało, że doceniła relaks i zabawę w czystym domu oraz pyszny deser w czystej kuchni.

Innym argumentem, by zachęcić dzieci do pomocy w pracach domowych jest oszczędność czasu. Bo kiedy robimy coś razem, zajmuje nam to mniej czasu.

Czy zabieram dzieciom dzieciństwo?

Uważam, że dzieci od zawsze powinny poznawać życie i doświadczać go takim, jakie ono jest. Gdzie, jak nie w rodzinie dzieci mają nauczyć się sprzątania, ogarniania siebie, gotowania, prania, prasowania?

Nie chcę uczyć dzieci, że w domu pracuje tylko mama i tata a one same mogą się tylko bawić, oglądać bajki – bo mają dzieciństwo. Pracy rodziców często nie widać, bo ogarniają dom, gdy dzieci śpią lub są poza domem.

W dzieciństwie dzieci chłoną wiele umiejętności i nawyków bawiąc się w to, co robi mama lub tata. Jeśli mądrze wzmocnimy zaangażowanie dzieci w późniejszym okresie dorastania – na pewno zaowocują w życiu dorosłym.

Moim zdaniem rodzina powinna przygotować dzieci do życia dorosłego. Oczywiście, kiedy dzieci będą dojrzewać, być może zakwestionują wszystko to, czego się nauczyły. Jednak nie ulega wątpliwości, że posiadając różne umiejętności niezbędna dla codziennego funkcjonowania – wejdą w dorosłość pewniejsze siebie i bardziej niezależne od innych.

Małymi krokami …

Każda zabawa w pomaganie rodzicom czy późniejsze wykonywanie obowiązków powinny być dostosowywane do sił i możliwości dziecka. Przeładowanie zadaniami kilkulatka może go zniechęcić a proponowanie cały czas składania prania – zanudzić. Nastolatka być może zmotywuje stała lista zadań lub losowanie obowiązków w danym tygodniu. Warto w całej organizacji podziału obowiązków pamiętać, że to proces nauki, na który każdy potrzebuje więcej lub mniej czasu.

Agnieszka Alicka

Jeśli artykuł Ci się spodobał, udostępnij!

Share: