Martwisz się? – teraz to pikuś! Zobaczysz później!

Jesteś w ciąży i masz dolegliwości? Poczekaj, aż urodzisz – wtedy zobaczysz!

Zaczną się prawdziwe zmartwienia. Czy niemowlę się najada? Jaką kupę robi? Czemu nie śpi? Czemu się wybudza? Czemu płacze? Ty nie będziesz spać, bo zaczną się kolki, katary, ulewanie, ząbkowanie. Dałaś radę karmić piersią? – super, ale zobaczysz, co to będzie podczas odstawiania dziecka od piersi!

Udało Ci się przeżyć pierwszy rok?

Poczekaj, aż zacznie się bunt dwulatka. Będziesz stawać na rzęsach, by zadowolić, nauczyć, przytulić, nakarmić, ostrzec a w odpowiedzi usłyszysz głośne NIE! Zdążysz się przyzwyczaić do zwrotu „Ja sam!”, a chwilę później dziecko będzie się domagać Twojej obecności o każdej porze dnia i nocy. Histerie w sklepie urozmaicą wiele Twoich dni.

Przeżyłaś wczesne dzieciństwo swojego dziecka bez większych zmagań?

Poczekaj, aż urodzisz drugie – to się dopiero zacznie! Będzie zazdrość, sterty prania i ciągłe kłótnie. Na nic nie będziesz miała czasu. Dzieci pochłoną wszystkie Twoje zasoby energii i każdą myśl. Będziesz skakać między gotowaniem i prasowaniem. Twoje oczy będą krążyć dookoła głowy, żeby śledzić lokalizację maluchów i w razie czego zdążyć z pomocą.

Przetrwałaś ten czas i chcesz posłać starszaka do przedszkola?

Zostaniesz stałym bywalcem w przychodni zdrowia i nauczysz się na pamięć nazw wszystkich lekarstw. Będziesz się kłócić z mężem o wymianę opieki nad chorym dzieckiem. W przedszkolu Twoje dziecko z pewnością będzie narażone na konflikty z rówieśnikami i nauczycielka będzie wzywać się na rozmowy. Inni rodzice będą oceniać Twoje metody wychowawcze.

Być może usłyszysz jeszcze „Poczekaj, aż będzie nastolatkiem” albo „Poczekaj, aż dorośnie – to dopiero zobaczysz!”.

„Małe dziecko – mały problem;

duże dziecko – duży problem.”

Jest jakaś prawda w tym powiedzeniu, ale nie zgodzę się, że dziecko powinno być postrzegane jako problem.

Zawsze znajdzie się ktoś, kto przedstawi Ci macierzyństwo z własnej perspektywy – w ciemnych barwach. Ktoś, kto w chwilach Twoich rodzicielskich słabości powie, że „Martwisz się? – teraz to pikuś! Zobaczysz później!”. Każde zmartwienie i troska ma swój czas – ale mija. Owszem, macierzyństwo jest zmaganiem z wieloma rzeczami, ale są one dozowane i nie warto brać na siebie wszystkich problemów związanych z dzieckiem z każdego etapu jego rozwoju.

Dajmy sobie – matkom prawo przeżyć macierzyństwo po swojemu. Nie straszmy się nawzajem „Teraz to pikuś – zobaczysz później” albo „Zobaczysz, będziesz za tym tęsknić, gdy przyjdą gorsze momenty”. Strachy nie ułatwiają matkom trudnego czasu a wręcz dokładają zmartwienia. Nie warto.

Agnieszka Alicka

Jeśli artykuł Ci się spodobał, udostępnij!

Share: