Matka nie dopilnowała!

Matka nie dopilnowała – to zdanie słyszałam wiele razy jeszcze zanim sama zostałam matką. Pracując w przedszkolu, w szkole co chwilę słyszałam takie komentarze. I to od innych kobiet!

Dzień bez ciepłego obiadu – matka nie ugotowała!

Dziecko z zaplamioną bluzką – co za matka nie dba o dziecko!

Brak wypracowania na czas – matka nie dopilnowała dziecka w domu!

Roztrzepana dziewczynka w przedszkolu – matka nie uczesała!

Chłopiec w niewyprasowanej koszulce – wina matki!

Bałagan w dziecięcej szafie – matka nie dopilnowała, powinna trzymać porządek!

Rozkrzyczane dziecko w sklepie – matka źle wychowała!

Przeziębione dziecko – matka źle ubrała!

Dziecko nabiło guza i rozcięło wargę – matka nie dopilnowała!

Matka oglądana przez lupę

Kiedy pierwszy raz wyszłam sama po narodzinach pierwszego dziecka na dłużej niż chwilę, usłyszałam: „A z kim dziecko? – takie małe dziecko powinno być z matką!”. Małe dziecko powinno być z matką a starsze może już z macochą? Ojcowie wychodzą sami niezależnie od wieku dziecka i takich uwag nie słyszą. Kobiety oczekują od matek, które same nad sobą też bicza kręcą, żeby wszystko robiły w domu same. Pracowały a przy tym robiły zakupy, gotowały, prały, prasowały, sprzątały no i przy dziecku wszystko ogarniały, bo ojcowie – wiadomo. Matkom się nie pobłaża – od matek się wymaga. A my matki potrafimy zaorać się robotą w domu i przy dziecku do upadłego ze strachu przed krytyką drugiej kobiety. Przecież mąż ani samo dziecko nie będzie nas oceniać – najprędzej zrobią to inne matki.

Ojciec widziany z przymrużeniem oka

Ojcu łatwiej się wybacza brak kontroli nad ogarnianiem dziecka a przy tym domu. Wszyscy przecież wiedzą i wesoło żartują, że tata albo zajmuje się dzieckiem albo ogarnia porządek w domu. Jeśli wyjdzie na spacer z dziećmi, jest bohaterem dnia a przez osiedle przechodzi dumny jak paw. Niektóre kobiety gloryfikują ojców za zabawę z dzieckiem, spacer, wspólne wycieczki – ja też to robię, bo uważam, że takie inicjatywy należy doceniać. Znam wielu ojców, którzy bardzo angażują się w życie rodzin i chętnie z własnej woli spędzają czas z dziećmi i organizują im niecodzienne atrakcje. Bywają też takie sytuacje, że niektórzy ojcowie nie wiedzą, gdzie są schowane ubrania córki a gdzie syna. Mylą piżamę dziecka z ubraniem dziennym. Zdarza się, że do godziny 10:00 snują się z dziećmi po domu bez śniadania. No ale to przecież ojciec. Ważne, że wszyscy żyją. Wiadomo, że nie posprząta i nie ugotuje jak kobieta. A może nawet lepiej jak nie będzie tego robił, bo jeszcze zrobi źle, poprzestawia, narozlewa i trzeba będzie jeszcze po nim ogarniać. Takie duże dziecko. To nic, że przyprowadził córkę do przedszkola w piżamie i przekazał pani szczotkę do włosów z nieśmiałym uśmiechem – wszyscy rozumieją, że to ojciec.

Załóż okulary, by widzieć lepiej

Zaangażowanie ojców w wychowanie dzieci, budowanie relacji jest coraz bardziej świadome i niewątpliwie zasługuje na uznanie. Jednak niemniejsze zaangażowanie w życie rodziny mają również matki. Cieszę się, że mogę dostrzec tak samo duże zaangażowanie obu rodziców w wychowanie dzieci i ich bezpieczeństwo oraz dbania o dom.

Nie umniejszajmy mężczyzn płytkimi żartami, krytyką. Nie pobłażajmy im w ich niedopilnowaniu. Potrafią stanąć na wysokości zadania! Zdejmijmy matki z celownika i przestańmy je oceniać jeśli któregoś dnia czegoś nie dopilnowały. Dajmy sobie więcej zrozumienia ale też nie usprawiedliwiajmy lenistwa.

Agnieszka Alicka

Jeśli artykuł Ci się spodobał, udostępnij!

Share: