Karmienie piersią – wspomnienia matki karmiącej

Karmienie piersią to bez wątpienia piękna droga mleczna ale w większości bardzo wyboista, pełna zakrętów i znaków STOP! Kiedy sobie przypominam karmienie Oli i Mikołaja przeszywają mnie różne emocje – wzruszenie, radość, ale też smutek i rozgoryczenie.

Każde dziecko karmiłam w inny sposób – każde z miłością. Córkę karmiłam mlekiem odciąganym laktatorem. Syna karmiłam w naturalny sposób bez żadnych trudności. Słabsze momenty wyparłam z pamięci. Lubię jednak wspominać wszystko – nadając wspomnieniom nutkę uśmiechu.

Wspomnienia matki karmiącej

Pamiętam, pierwsze dwie godziny po narodzinach każdego dziecka. Jedno nie mogło uchwycić piersi i przespało cały ten czas. Drugie jadło i przytulało pierś a ja płakałam ze wzruszenia jak bóbr.

Pamiętam, gdy o 3:00 w nocy zalałam silnik laktatora mlekiem i budziłam męża wołaniem o pomoc 😉 – laktator był moim nieodłącznym przyjacielem przez 10 miesięcy!

Pamiętam rozlane odciągnięte mleko. Powiedzenie „płakać nad rozlanym mlekiem” nabrało dla mnie nowego znaczenia 🙂

Pamiętam cały piękny rok, gdy syn jadł co trzy zegarowe godziny – uczucie pokoju i spełnienia zostały ze mną do dziś.

Pamiętam swoją determinację w walce o laktację a przy tym chęć rzucenia wszystkiego i ucieczki z domu.

Pamiętam swoje zastoje i zapalenie piersi. Gorączkę 40 stopni w upalny letni dzień.

Pamiętam wszystkie słowa wsparcia motywujące mnie do dalszego karmienia córki (choć było problematyczne) oraz słowa zniechęcające „daj sobie już spokój” podczas karmienia syna (choć nie było przy nim trudności).

Pamiętam uczucie porażki, kiedy nie mogłam karmić córki naturalnie i wspomagałam się laktatorem. Zazdrościłam innym mamom, że mogą karmić piersią bez większych problemów. Z dumą i z sukcesem wspominam też karmienie syna, które wynagrodziło mi to, czego nie doświadczyłam przy pierwszym dziecku.

Pamiętam czas spędzony z laktatorem. Każda sesja trwała około 40 minut osiem razy na dobę. Karmienie piersią zajmowało zaledwie 20 minut.

Pamiętam stres, gdy była planowana przerwa w dostawie prądu, a cała szuflada zamrażalnika była wypełniona moim pokarmem 😉

Z uśmiechem wspominam też decyzje o odstawieniu dzieci od piersi. W jednej chwili oznajmiałam, że to ostatni dzień a w następnej płakałam i dawałam nam następny miesiąc.

Obecnie mam dwoje wspaniałych dzieci. Karmiłam tak, jak umiałam – z miłością i determinacją o zaspokojenie ich potrzeb. Z perspektywy czasu myślę, że było warto. Bez wsparcia męża nie dałabym rady. Rozumiem inne mamy, które z różnych przyczyn nie karmiły swoich dzieci naturalnie. Nie oceniam i nie krytykuję.

Nie ważne, jak karmisz – najważniejsze, że z miłością. Dla swoich dzieci będziesz najlepszą mamą na świecie – niezależnie od sposobu karmienia.

Agnieszka Alicka

Share: