Adaptacja w przedszkolu – co pomaga a co przeszkadza?

Adaptacja dziecka w przedszkolu to dość intensywny czas, który pochłania mnóstwo emocji – zarówno samego dziecka, rodziców oraz nauczycieli przedszkola. Jest to czas, w którym dziecko przystosowuje się do warunków nowych sytuacji i środowiska. Choć głównym bohaterem tego procesu jest dziecko, warto pamiętać, że to rodzice i pedagodzy mają istotny wpływ na charakter przebiegu adaptacji. Jeśli więc wybraliście już przedszkole, do którego poślecie swoje dziecko od września – przeczytajcie, jak możecie pomóc mu w procesie adaptacji przedszkolnej.

Dziecko zaczyna swój rozwój w środowisku rodzinnym, gdzie jest kochane i czuje się bezpiecznie. Przekracza próg przedszkola z bagażem doświadczeń, nawyków, przyzwyczajeń wyniesionych z domu rodzinnego. W każdej rodzinie inaczej przecież wyglądają rytuały podczas posiłków, spacerów, czasu zabawy lub odpoczynku. W przedszkolu dziecko styka się w nowymi wyzwaniami, ograniczeniami, wymogami i zasadami – może to wywołać trudność. Każde przedszkole może w tych zasadach się różnić. Wymogi są jednak takie same wobec dzieci w danej placówce. Możliwości dzieci odnośnie tych wymogów są jednak różne, bo każde z dzieci jest inne i różni je też bagaż doświadczeń, z jakim przychodzą do grupy. Idealną sytuacją w procesie adaptacji jest więc taka współpraca między rodzicami a nauczycielami przedszkola, by pomóc dziecku przystosować się do nowych warunków z jak najmniejszym jego bólem psychicznym.

Środowisko przedszkolne i przebieg adaptacji znam jako mama i jako nauczycielka przedszkola. Zdradzę Wam, czego na pewno nie warto robić w tym okresie a co może pomóc i dzieciom i Wam!

Co przeszkadza w adaptacji dziecka w przedszkolu:

  1. Straszenie dziecka przedszkolem: „Zobaczysz, w przedszkolu Cię nauczą!”, „Jak się nie nauczysz, to w przedszkolu dzieci będą się śmiać!”, „Powiem pani w przedszkolu, jak Ty się zachowujesz!”.
  2. Rozpoczęcie przygody z przedszkolem może przynieść niepowodzenie, jeśli dziecko nigdy nie zostawało z innym opiekunem niż rodzic.
  3. Zaglądanie do sali przez uchylone drzwi lub przez okno – dzieci to widzą!
  4. Przedłużające się rozmowy z panią w drzwiach podczas przyprowadzania dziecka. Rozstraja to emocjonalnie większość dzieci.
  5. Brak konsekwencji – dziecko w pierwszych tygodniach ma prawo wyrażać bunt i niechęć do przedszkola (czas przystosowania jest przełomowy i trudny). Jeśli jako rodzic w wyniku tupania nogami i płaczu w szatni zabierzesz dziecko do domu, w następnych dniach wcale nie będzie lepiej.

Pomimo własnych niepokojów – nie mów źle na temat przedszkola, nauczycieli w obecności dziecka. Twoje złe nastawienie dziecko wchłonie jak gąbka – masz to jak w banku.

Co pomaga w adaptacji dziecka w przedszkolu:

  1. Czytanie książeczek, w których bohaterowie chodzą do przedszkola.
  2. Wspólne oglądania fotografii i opowiadania rodziców z czasów, gdy sami chodzili do przedszkola (wspomnienia miłe).
  3. Rozmowy z innymi dziećmi, które również chodzą do przedszkola i lubią je.
  4. Rutyna podczas porannego szykowania się do przedszkola. Warto powiedzieć dziecku, kto po niego przyjdzie i o jakiej porze dnia, np. Po podwieczorku. Wzmacnia to poczucie bezpieczeństwa. Dobrze jest przygotować się do wyjścia wcześniej, by nie poganiać dziecka – pozwoli to uniknąć dodatkowego stresu.
  5. Pożegnanie w szatni krótkie, z uśmiechem – można przygotować przytulankę na miły dzień w przedszkolu. Możecie umówić się na wspólny pożegnalny gest, np przybij piątkę lub żółwika – unikniecie przedłużających się uścisków, które wbrew pozorom utrudniają rozłąkę z rodzicem.

Proces adaptacji dziecka do przedszkola u każdego przechodzi inaczej. Są dzieci, które przekraczają próg przedszkola z uśmiechem od początku. Inne potrzebują na to kilku tygodni. Zdarza się też, że przez pierwszy miesiąc dziecko chodzi z radością i zaciekawieniem a później zaczyna się histeria, bo zdaje sobie sprawę, że czas znany i przewidywalny z wyłączności środowiska domowego już się zakończył a przedszkole jest nieuniknione.

Z naszej osobistej przygody z przedszkolem mogę Wam zdradzić, że najwięcej problemu z adaptacją miałam ja sama. Przygotowałam się na to, by okazać Oli swoją obecność, uwagę, wsparcie i rozmowę a nawet ocierać łzy! A ona po prostu wchodziła do sali i wzrokiem kazała mi wracać do domu. Płakałam jak bóbr ze wzruszenia, że jest już dojrzałą przedszkolanką i nie potrzebuje mnie do budowania dalszych relacji społecznych, poznawania nowych możliwości i przygód. Przedszkole to fajna przygoda a cisza i gorąca kawa w domu jest wspaniała!

Agnieszka Alicka

Jeśli uważasz, że artykuł może być pomocny innym rodzicom – udostępnij!

Share: