Gdybym mogła cofnąć czas – co bym zmieniła w swoim macierzyństwie?

Kiedy myślę o swoim macierzyństwie czuję spokój. W większości podejmowanych przeze mnie działań jestem autentyczna z tym, co myślę i czuję, moimi wartościami a tym – co robię. Gdybym jednak mogła cofnąć czas …

Wiele kobiet mówi, że ich macierzyństwo daje im spełnienie. Gdyby mogły cofnąć czas, to chętnie w swoim życiu wybrały by inny kierunek studiów, podjęły lepszą pracę a nawet dokonałyby innego wyboru na męża. Ze swojego macierzyństwa są raczej zadowolone i w ogólnej ocenie – nie zmieniły by nic.

Osobiście nie mam takich doświadczeń, których żałuję i drugi raz na pewno bym do nich nie dopuściła. Były jednak takie sytuacje, na które teraz patrzę inaczej i gdybym mogła cofnąć czas – przeżyłabym je troszkę inaczej, bardziej z dystansem.

Na kiedy masz termin? – to pytanie słyszałam chyba po kilka razy dziennie. Już sama myśl o zbliżającym się porodzie przeszywała mnie dreszczem a te pytania stresowały mnie dodatkowo. Gdybym mogła cofnąć czas, nie podawałabym konkretnej daty porody a raczej okres przybliżony, np. początek czerwca. Ja zyskałabym nieco spokoju a inni mieliby niespodziankę w stylu a to już?!

Szybciej zdystansowałabym się do opinii i oceny innych ludzi, co do moich metod wychowawczych, sposobu ubierania dzieci, rodzaju diety. Napięcia, które się wtedy we mnie pojawiały nic pożytecznego nie wniosły, nic nie zmieniły. Obniżyły natomiast moje samopoczucie – co mogło wpłynąć na całą rodzinę. Z perspektywy czasu – warto było odpuścić.

Niezależnie od mądrych rad wyczytanych w poradnikach, zasłyszanych na szkole rodzenia – kupiłabym dziecku butelkę i smoczek oraz laktator. Przed narodzinami pierwszego dziecka byłam idealistką i wierzyłam, że jeśli się chce, to można obyć się bez tych gadżetów i nie narażać dziecka na ewentualne wady wymowy wywołane ssaniem smoczka. Wierzyłam, że jak się chce, to można uniknąć problemów z karmieniem piersią i laktator jest zbędny (przecież wszystko jest w mojej głowie!) – życie zweryfikowało i łatwo nie było. Bez laktatora ani rusz!

Gdybym mogła cofnąć czas – bardziej słuchałabym własnej intuicji szczególnie w okresie, gdy Ola była jeszcze noworodkiem. Dużo spała – przesypiała pory karmienia, jadła niewiele. Moją czujność przyćmiewały głosy, że jest dziewczynką, że nie musi tyle jeść, że na pewno się obudzi – jak będzie głodna. Gdybym wtedy bardziej słuchała intuicji być może szybciej szukałabym pomocy doradcy laktacyjnego.

Na pewno pozwoliłabym sobie na więcej luzu a tym samym – więcej swobody dałabym dzieciom. Nie narzuciłabym sobie potrzeby bycia kreatywną matką, która wyciąga zabawy z kieszeni – raczej pozwoliłabym dzieciom na więcej nudy, by same mogły odkrywać własną kreatywność.

Gdybym mogła cofnąć czas – częściej korzystałabym z pomocy babci, cioci i innych bliskich nam osób, by móc wyskoczyć z mężem na randkę. W pierwszych miesiącach macierzyństwa byliśmy tak zakochani w Oli, że nie wyobrażaliśmy sobie jej zostawić z nikim innym. A przecież to nic strasznego a korzyść dla wszystkich ogromna!

Agnieszka Alicka

Pomyśl sobie chwilkę o swoim macierzyństwie – od samego początku aż do teraz. Czy jest coś, co chciałabyś zmienić lub przeżyć inaczej? Koniecznie podziel się tym w komentarzu! Twoja historia może być cennym doświadczeniem dla innych czytelników!

Jeśli artykuł Ci się spodobał – udostępnij!

Share: