Sprzątanie pokoju dziecięcego – jak nauczyć tego dziecko?

Porządek w pokoju dziecięcym jest pojęciem względnym. Inaczej rozumie to matka, inaczej ojciec a jeszcze inaczej dzieci. Z natury jestem bardzo dokładna i zanim zostałam mamą – nie lubiłam, gdy coś było posprzątane po łebkach. Albo były gruntowne porządki, albo wcale. Przy dzieciach wiem już, że sprzątanie ich pokoju jest jak zamiatanie piasku na plaży. Nadal najlepiej się czuję w posprzątanym pomieszczeniu, ale pokój dziecięcy zaczęłam postrzegać inaczej – odpuściłam.

Jako mama możesz oczywiście układać zabawki za dziecko, jeśli ono nie garnie się do pracy. Możesz latać ze szmatą codziennie, żeby był błysk – bo i tak lubisz. Jeśli masz ochotę – możesz liczyć figurki z lego i pilnować każdego klocka, by zawsze był na swoim miejscu. Nasuwa się tylko pytanie, czego chcesz tym nauczyć swoje dzieci? By były perfekcyjne w sprzątaniu, jak Ty? Może będą, ale będą ten czas wspominać z niechęcią.

Pokaż, naucz ile możesz

Kiedy jeszcze nie było z nami Mikołaja, nauczyłam Olę, że kiedy bawi się jedną zabawką a chce wziąć inną – musi najpierw posprzątać. Z jednym dzieckiem nie było problemu. Starałam się tak aranżować miejsce zabawy, żeby w najbliższej przestrzeni nie było przesytu zabawek. Kiedy doszedł Mikołaj, Ola miała już ukształtowany nawyk odkładania zabawek na miejsce. Nawet, jeśli zdarzyło jej się zapomnieć, to na moją prośbę szybko sprzątała. Można stwierdzić – dziecko anioł! Mikołaj nie jest już takim samym dzieckiem, jak jego siostra. Dużo obserwuje, wiele się uczy. Potrafi ścierać kurze ściereczką, układać pluszaki po swojemu, wrzucać klocki do pudełka. Jest drugim dzieckiem z kolei i z nim już nie wypracowałam umiejętności sprzątania – jak z Oleńką. Mikołaj umie tyle, ile się nauczył.

Pozwól dzieciom bawić się swobodnie

W ciągu dnia pozwalam im się bawić dowolnie. Nie kontroluję ich, czy bawią się tylko pluszakami, czy mieszają zabawki i robią na środku pokoju tornado. Mamy oczywiście zabawy tematyczne, gdzie udajemy lekarza i pacjentów, czy bawimy się w rodzinę i na przykład gotujemy. Chodzi mi tu o zabawy swobodne dzieci – te, podczas których one najwięcej się uczą z samej zabawy i od siebie nawzajem. Jedyne, na co zwracam uwagę to to, żeby nie mieszały wszystkich gier planszowych. Zasada w tym jest jedna – mogą bawić się jednocześnie jedną grą planszową (z kartonowymi elementami) i jedną układanką drewnianą. Inaczej we wszystkich naszych grach byłby misz masz i nie można byłoby z nich korzystać.

Nie wyręczaj w sprzątaniu – stwórz warunki do samodzielności

Nie sprzątam zabawek za dzieci. No chyba, że mamy mieć gości – wtedy sprzątam gruntownie tak, jak lubię. W zwyczajnej codzienności przypominam dzieciom, że jest to ich pokój i ich bałagan.

Jeśli poproszą mnie o pomoc w sprzątaniu – pomagam, ale nigdy nie wyręczam. Pomagam im sprzątać – dając komunikaty, np. „odłóż książki na półkę”, „włóż klocki do pudełka”. Hasło „posprzątaj w pokoju” jest zbyt ogólne. Najlepiej sprawdzają się konkretne komunikaty. Warto pamiętać, żeby nie dawać dzieciom więcej niż jedno polecenie na raz. Kilka komunikatów dotyczących sprzątania je po prostu przerasta i męczy od samego słuchania o sprzątaniu.

Szanujemy zabawki, dlatego mamy je dobrze pogrupowane – tematycznie i w odpowiednich pojemnikach lub workach. Ułatwia to sprzątanie. Jeśli Ola czegoś szuka i nie może znaleźć w odpowiednim dla tej rzeczy miejscu – wie, że to konsekwencja niedokładnego sprzątania. Następnym razem bardziej zwraca na to uwagę.

Warto jest ograniczyć ilość zabawek. Zabawki kupujemy dzieciom głównie na urodziny, święta. W innych okolicznościach czasem dostają coś od dalszej rodziny. Są to prezenty zazwyczaj przemyślane. Warto jest ograniczyć ilość rzeczy w pokoju dziecięcym. Raz na kwartał robimy przegląd zabawek. Jeśli dzieci z niektórych wyrosły lub nie chcą się już nimi bawić, a są jeszcze w dobrym stanie – oddajemy innym.

Agnieszka Alicka

Jeśli artykuł Ci się spodobał, udostępnij!

Share: