Moje dzieci się ciągle kłócą! – zmień to w 5 krokach

Kłótnie i spory u rodzeństwa są czymś naturalnym. Dzieci docierają się na różnych płaszczyznach wspólnego działania i dopiero uczą się – jak rozwiązywać konflikty w akceptowany sposób. Nie warto demonizować kłótni w obawie o popsucie relacji między dziećmi. Można za to pomóc swoim pociechom wyrażać własne zdanie i emocje w sposób, który nie naruszy granic innych osób.

Krzyki, przepychanki i kłótnie między dziećmi potrafią popsuć najpiękniejszy dzień a rodzica wyprowadzić z równowagi. Nasze dzieci – choć są jeszcze małe – potrafią kłócić się na poważnie o błahostki.

Mamo! A Mikołaj zepsuł mi budowlę! Mamo! On leży na mojej poduszce i dotyka kocyka! Mamo! On na mnie patrzy!

Mikołaj mówić jeszcze nie potrafi zrozumiałym dla ludzi językiem, ale wyrazić swoje zdanie i sprzeciw umie jak mało kto. Szarpie, odpycha i krzyczy! Zdarza się, że kłótnia jest tak głośna, że nie słyszę własnego głosu. Łatwo przychodzi poddenerwowanie – zwłaszcza wtedy, gdy mam słabszy dzień.

Zaczynam od siebie

Jeśli zależy nam, żeby dzieci rozwiązywały konflikty w spokojny sposób i z wzajemnym szacunkiem – przyjrzyjmy się sobie i temu, jak my to robimy. Dzieci uczą się przez naśladownictwo, najczęściej rodziców. Warto zwrócić uwagę na to, w jaki sposób ze sobą rozmawiamy, jakie emocje temu towarzyszą i jak operujemy głosem. Łagodna odpowiedź ujarzmia niejeden konflikt.

Traktuję dzieci indywidualnie – nie jednakowo

Jedna matka a dzieci zupełnie różne. Wizualnie podobne do siebie, ale charaktery mają inne. Lubią się bawić zabawkami, ale każde ma swoje ulubione. Uwielbiają figlować z rodzicami – ale nie zawsze w ten sam sposób. Znam swoje dzieci prawie, jak własną kieszeń i dostrzegam różnice między ich potrzebami. Wiem, że Mikołaj częściej lubi się przytulać, być blisko. Ola uwielbia spędzać ze mną czas i towarzyszyć mi w tym, co robię. Nie oznacza to, że Oli nie przytulam a z Mikołajem nie spędzam czasu – wręcz przeciwnie! Staram się jednak pamiętać o ich potrzebach, indywidualnych preferencjach i odpowiadać na nie tak, by dzieci nie czuły braku uwagi, zainteresowania czy docenienia. Jeśli ich potrzeby są zaspokojone, czują się obdarzone moją uwagą – sporów i rywalizacji o względy jest mniej, a jeśli się pojawiają to są o wiele łagodniejsze.

Nie reaguję na każdą pierdołę

Obserwuję dzieci podczas sporu – wiele się o nich można dowiedzieć. Czasem warto stanąć po prostu obok kłócących się dzieci i pozwolić im samodzielnie rozwiązać konflikt. Można porozmawiać z nimi i zapytać o powód, ale gdy zaczną mówić – często same odnajdą rozwiązanie sytuacji!

Przewiduję konflikty

Moja Ola uwielbia budować zamki i domki z klocków oraz robić z nich wystawę na stoliku. Wiem, że Mikołaj również lubi bawić się klockami i często zdarzały się kłótnie, jak rozmontowywał budowle Oli. Ola była zrozpaczona, bo Miki w kilka sekund niszczył to, co ona budowała godzinę wkładając w to serce i pasję. Budowle Oli odkładamy na wysoką komodę a z Mikołajem budujemy w innym miejscu. Jest jeszcze wiele podobnych sytuacji, na które nauczyłam się reagować z wyprzedzeniem. Nie chodzi tu o unikanie konfliktu a raczej o danie dzieciom czasu na uczenie się przestrzegania cudzej przestrzeni, granicy.

Stop agresji

W naszej rodzinie nie stosujemy kar cielesnych,  nie krzyczymy na siebie ani na dzieci. Zdarza się, że dzieci między sobą zaczynają się przepychać, krzyczeć. Tłumaczę im wtedy, że w naszej rodzinie rozmawiamy spokojnie i łagodnie, bo w krzyku trudno zrozumieć – o co komuś chodzi. Przepychanki nie są miłe i czasem po prostu bolą – dlatego nie zachowujemy się tak wobec brata czy siostry – kochamy się i okazujemy wzajemną czułość. Działa!

Nie bagatelizuję sytuacji, w której dziecko płacze, czy jest rozzłoszczone. Próbuję je uspokoić i porozmawiać o tym, co się takiego stało, że się czuje smutny/zły. Dziećmi targają w ciągu dnia różne emocje. Warto z nimi o nich rozmawiać i tłumaczyć, jak można je wyrażać w akceptowany sposób.

Zauważyłam, że występuje mnie żarliwych kłótni między moimi dziećmi, jeśli kilka razy w ciągu dnia robimy coś wspólnie z korzyścią dla wszystkich, np gotujemy, gramy w gry, rysujemy/malujemy, uprawiamy sport na świeżym powietrzu. Daje nam to przestrzeń do dzielenia się miłością, wspierania się – każdy jest wtedy WAŻNY.

Agnieszka Alicka

Jeśli artykuł Ci się spodobał, udostępnij!

Share: