Czym się różni druga ciąża od pierwszej?

Jeśli planujesz drugie dziecko lub jesteś już w drugiej ciąży – koniecznie przeczytaj, bo może Cię to zaskoczyć …

Druga ciąża jest taka – jak pierwsza, ale … zupełnie do niej niepodobna !

Pierwszą ciążę planowaliśmy jakieś trzy miesiące. w 7 tygodniu potwierdził ją lekarz wykonując badanie USG. Nasze serca przepełniła ogromna radość! Co tydzień obserwowałam swój organizm – ba, codziennie! Dbałam o zdrową dietę, zrezygnowałam z przetworzonych produktów, nadmiaru kawy, słodyczy. Przeglądałam sklepy z ubrankami na dzieci, zabawkami, wózkami i innymi gadżetami ułatwiającymi życie z maluchem. Razem z mężem byliśmy na szkole rodzenia, na której podczas 12 spotkań zgłębiliśmy wiedzę o porodzie, karmieniu piersią, ćwiczeniach w ciąży, pierwszej pomocy itd. Całe 9 miesięcy byliśmy bardzo zaangażowani w przygotowanie do spotkania z dzieckiem.

Druga ciąża była taka, jak pierwsza, bo nosiłam w sobie dziecko! To jedyne podobieństwo.

Druga ciąża była planowana i radość z niej mieliśmy tak samo wielką, jak z pierwszej. Inaczej jednak mogliśmy przeżyć te 9 miesięcy, bo na świecie była już półtoraroczna Oleńka – a to wiele zmieniło.

Druga ciąża mija szybciej

To było najszybsze 9 miesięcy w życiu, jakie miałam. A szczególnie trzeci trymestr. Nie było czasu ani możliwości na spokojne i błogie leniuchowanie, kiedy tylko naszła mnie ochota lub potrzeba. Całą ciążę zajmowałam się Olą a to było spore wyzwanie. Każdy dzień był wypełniony zadaniami po brzegi i uczucie ekspresowo mijającego czasu towarzyszyło mi codziennie.

Zdrowy, choć inny styl życia

W pierwszej i drugiej ciąży bardzo dbałam o to, co jem i co serwuję do jedzenia mojej rodzinie. W obu ciążach byłam aktywna fizycznie. W pierwszej dużo pływałam i chodziłam na zajęcia zorganizowane dla kobiet w ciąży a w drugiej – biegałam za Olą! Na zajęcia zorganizowane nie było czasu. W efekcie w pierwszej ciąży przytyłam 25 kg a w drugiej 15 kg. Warto jeść zdrowo i ćwiczyć, ale natura i tak zrobi swoje.

Badania w ramach relaksu

W drugiej ciąży mąż nie towarzyszył mi przy każdej wizycie u lekarza, bo zajmował się wtedy córką. Znałam już bardzo dobrze wszystkie skróty na zdjęciach z badań USG. Orientowałam się w harmonogramie badań. Byłam bardziej wyluzowana – nie bałam się o ewentualne powikłania w czasie ciąży ani przy porodzie. Za wyjątkiem chęci poznania płci dziecka, całą moją uwagę zajmowała Ola. Wizyty w przychodni były chwilą relaksu od wiru życia domowego.

Mniej przygotowań i zakupów

Większość rzeczy dla niemowlaka zostawiliśmy po Oleńce. Wiele gadżetów, które kupowałam Oli okazało się zbędnych, więc zakupy dla Mikołaja były bardziej przemyślane. Kupiliśmy mu łóżeczko, fotelik samochodowy i szumisia – wystarczyło! Nie musiałam się też przygotowywać do bycia mamą. Bardziej skupiłam się na tym, jak przygotować Olę do zaakceptowania rodzeństwa (tutaj).

Poród

Poród był o wiele szybszy i łatwiejszy. Przez cały czas okołoporodowy myślałam tylko o Oli – jak ona sobie poradzi, gdy pojadę do szpitala i nie będzie mnie aż 3 dni ?! Rodziłam drugie dziecko (pierwszego syna) a moje myśli pochłaniała Ola … Chciałam urodzić, jak najszybciej, żeby mąż mógł wrócić ze szpitala do Oli. W Mikołajku zakochałam się bezgranicznie dopiero, gdy urodziłam.

Narodziny Oli zmieniły nasze życie. Kiedy urodził się Mikołaj – zmieniło się ono na nowo.

Agnieszka Alicka

Jeśli artykuł Ci się spodobał, udostępnij!

Share: