Dzieciocentryzm, czy warto?

Dzisiejszy świat, w którym dane jest nam żyć sprzyja spokojnemu planowaniu rodziny. Jesteśmy dorośli, odpowiedzialni, pracujemy, posiadamy mieszkania. Wraz z podjęciem decyzji o dziecku badamy się szczegółowo, zmieniamy styl życia i dietę na zdrowsze. Wzrost świadomości w społeczeństwie powoduje, że życie możemy łatwo sobie zaplanować, poukładać. Wszystko dla dobra dziecka. Dziecka, albo dzieci. Bo wielkość rodziny również możemy zaplanować z góry.

Utrata równowagi

Okres ciąży jest dla większości rodziców pięknym czasem pełnym zmian zarówno w ciele mamy, w rodzinie oraz w najbliższym otoczeniu. Chętnie czytamy literaturę na temat rozwoju dziecka, sposobu pielęgnacji, niezbędnych gadżetów, najlepszych kosmetyków, formy opieki czy metod wychowawczych. Informacji jest wiele a my wybieramy z nich te, które wydają się być najlepsze dla naszego dziecka. Spotkania z rodziną i przyjaciółmi wypełnione są niekończącymi się rozmowami o narodzinach dziecka, o ubrankach, wózkach, fotelikach samochodowych, innych znanych dzieciach. Prawdę mówiąc temat dziecka dla większości rodziców się nie kończy. Codziennie robimy swoim pociechom mnóstwo zdjęć w różnych codziennych sytuacjach i nierzadko chwalimy się nimi najbliższym czy nawet w mediach społecznościowych. W rozmowach małżeńskich przeważa zwykle tematyka dotycząca dzieci, ich umiejętności, zabawek, ubrań, diety, żłobków, przedszkoli, szkoły, zajęć dodatkowych, ich sukcesów. Z pewnością sposób spostrzegania dziecka w rodzinie i w społeczeństwie w ostatnich latach uległ zmianie. Poświęcamy dzieciom więcej czasu, uwagi. Jeśli robimy to z miłością, mądrością i troską, chęcią wychowania dziecka wśród pięknych wartości względem drugiego człowieka, nie ma w tym nic złego. To całkiem normalne, że wraz z pojawieniem się dziecka w rodzinie, świat rodziców wywraca się do góry nogami.

Natomiast przesadne zapatrzenie w dziecko, podporządkowywanie mu swojego życia, upraszczanie świata, pozbawianie go najmniejszego poczucia dyskomfortu mogą świadczyć o zjawisku, jakim jest dzieciocentryzm. Rodzice często otwarcie mówią, że żyją tylko dla dziecka i staje się ono dla nich celem samym w sobie.

Rodzice przesadnie skupieni na dziecku :

  • Robiąc zakupy w sklepie nie potrafią odmówić dziecku jego zachcianki.
  • Zmieniają plan dnia ze względu na wymuszanie przez dziecko wyjścia np na salę zabaw.
  • Rezygnują ze spotkań z rodziną, przyjaciółmi, bo syn czy córka nie mają ochoty na wizytę.
  • Pozwalają decydować dziecku w kwestiach należących do dorosłych, np przy wyborze miejsca spędzania wakacji, zakupu mieszkania, czy samochodu.
  • Zamykają się na relacje z sąsiadami, znajomymi do hermetycznego środowiska „ja i moja rodzina”.
  • Wyręczają dziecko w codziennych czynnościach.
  • Tłumaczą niewłaściwe zachowanie dziecka, nie stawiają mu żadnych granic.

Kogo chcę wychować a kogo wychowuję?

Rodzice bardzo często tłumaczą podporządkowywanie wszystkiego dziecku tym, że chcą, by się dobrze czuło, by było szczęśliwe. To bardzo wzniosłe założenie. Dzieciństwo jest przecież tylko jedno. Tworzą jednak w taki sposób sztuczne warunki „hodowli” dziecka, w których to ono ma decydujące słowo i wokół którego kręci się cały świat. Warto pamiętać, że w okresie dzieciństwa dziecko poznaje świat głównie manipulując światem materialnym. Jeśli rodzice będą odpowiadać głównie na wyimaginowane potrzeby materialne dziecka może zaburzyć to jego system wartości. Stanie się nieczułym na potrzeby innych ludzi materialistą. Sami rodzice natomiast, skupieni wyłącznie na dziecku przez długie lata, będą w przyszłości boleśnie odczuwać syndrom pustego gniazda. Dziecko jako dorosły już człowiek zamiast stawiać czoła wyzwaniom ze wzorowym systemem wartości, może okazać się niedostosowane społecznie i ciągle wymagać pomocy rodziny.

Agnieszka Alicka

 

Share: