Jak wykorzystujesz czas?

Czas można stracić na wiele sposobów, ale jak go zyskać? Takie pytanie pojawia się od dawna i jak do tej pory, nie ma na nie odpowiedzi.

Istnieją pewne metody, techniki, jak zarządzać czasem czy sobą w czasie. Uczą one, jak rozróżniać sprawy ważne od mniej ważnych, ważne i pilne od ważnych i mniej pilnych. W efekcie takich rozmyślań chodzi tak naprawdę o ustalenie priorytetów. Jeśli dobrze je poukładamy, wtedy mądre wykorzystywanie czasu nie będzie dla nas trudnością i nie będzie on tracony. I z tym się zgadzam. Choć na temat zarządzania sobą w czasie przeczytałam już trochę, jestem bardziej skłonna postrzegać ten problem jako mądre jego wykorzystywanie.

Nie mam czasu!

Jedni mawiają, że mają bardzo dużo czasu i nie wiedzą, co ze sobą zrobić. Inni uważają, że czasu jest zbyt mało i nie są w stanie wykonać wszystkich swoich powinności, nie wspominając już o chwili dla siebie. Obiektywnie rzecz ujmując, doba jest wystarczająco długa, by wykonać wszystkie obowiązki dnia i móc odpocząć w nocy. Nasze powodzenie w tym zakresie zależy od umiejętności delegowania zadań, mądrego wykorzystywania czasu i moim zdaniem od nastawienia. Bo można biadolić i robić wszystko wolno lub wcale albo działać z uśmiechem, jak mawiał klasyk: „Cały czas do przodu”.

Mądre myślenie o czasie

O dzieleniu się obowiązkami pisałam już na blogu TUTAJ. Specjaliści od zarządzania czasem twierdzą, że jeżeli dzień jest dobrze zaplanowany, znajdzie się w nim czas i na rzeczy ważne pilne i na ważne niepilne. Jeśli prawidłowo ustalimy priorytety i będziemy dobrze znali istotne zadania danego dnia to łatwiej będzie się nam zmobilizować i je po prostu zrobić a pozostałą część dnia przeznaczyć na dowolne aktywności. Ważne jest przy tym skupienie i zaangażowanie na tyle, by nie działać chaotycznie i nie zastanawiać się, co by tu zrobić. Są tacy, którzy są dobrze zorganizowani i działają schematycznie, mają stały tryb dnia i potrafią elastycznie dokładać do niego inne aktywności. Są też tacy, którzy wspomagają się kalendarzem i innymi narzędziami. Kalendarze, notesy, planery są dobrymi narzędziami do organizacji i zapamiętywania ważnych spraw. Warto przy ich stosowaniu być nieco spontanicznym, by nie tylko odhaczać zadania, działać w sposób mechaniczny i być niewolnikiem swojego planu. Owa spontaniczność ma wartość wtedy, kiedy pojawiają się nieprzewidziane okoliczności i dodatkowe ważne zadania (wtedy warto się zatrzymać i przeanalizować priorytety jeszcze raz).

Czas dla siebie

Niezależnie od tego, czy chcemy działać z terminarzem, czy własnym niezapisanym schematem warto być asertywnym. Mężczyźni z reguły nie mają z tym problemu. Wykonają swoją pracę zawodową i jeżeli żony nie podzielą się z nimi obowiązkami domowymi, mają czas wolny. Natomiast kobiety chcą połączyć wszystkie role życiowe, które pełnią i osobiście wykonać obowiązki z nimi związane. Otóż nie powinno być tak, że kiedy młoda mama wraca po urlopie macierzyńskim do pracy, to dokłada sobie kolejne obowiązki i prócz pracy zawodowej, zajmuje się jeszcze dziećmi, sprzątaniem , gotowaniem, itp. Doba cały czas jest taka sama. Warto pewne sprawy uporządkować, podzielić się zadaniami z domownikami a wtedy czas wolny się pomnoży. Pamiętam czasy, kiedy brałam na siebie odpowiedzialność za wszystkie prace porządkowe w naszym domu, gotowanie, zakupy. Nie wierzyłam, że mąż może wykonać dobrze którąkolwiek z tych czynności i nie dopuszczałam go do nich. W efekcie on miał mnóstwo wolnego czasu, a ja wieczorem padałam z przeładowania zadaniami. Gdy zaczęliśmy rozmawiać o problemie, musiałam odpuścić sobie nadzór nad wykonywaniem obowiązków przez męża, tj nie sprawdzać, nie przypominać, nie krytykować. Kiedy te rzeczy robiłam, następowało zniechęcenie u mojej drugiej połówki a we mnie narastała frustracja. Odpuściłam. Z biegiem czasu, prób i błędów, wielu rozmów temat podziału obowiązków mamy opanowany, choć czasem do niego wracamy. Jest to naprawdę bardzo ważne, bo my kobiety znajdziemy czas na wszystko: na męża, dzieci, pracę, zakupy, opiekę nad domem a jeśli czasu braknie, to ewentualnie na nas same.

Złodzieje czasu

Kiedy żyjemy uważnie i refleksyjnie, możemy dostrzec, na co czas tracimy. Są pewne aktywności, dotyczą nas bez względu na płeć i wiek, które zabierają dany nam czas bezpowrotnie. Są to spontaniczne rozmowy telefoniczne, przeglądnie stron internetowych podczas pracy, gry, oglądanie telewizji. Brak koncentracji uwagi i brak zaangażowania również mogą być przyczyną utraty czasu lub wydłużenia wykonywanej czynności, np podczas pisania sprawozdania odbieram telefon, przy okazji idę zrobić kawę a w drodze do kuchni dołączam do rozmowy o robocie kuchennym, później sprawdzam w katalogach jego ceny i do docelowego sprawozdania wracam po godzinie.

Lubię planować i z natury jestem bardzo dobrze zorganizowana. W terminarzu zaznaczam jedynie ważne wizyty lekarskie i istotne wydarzenia w życiu całej rodziny, pracy męża, bo to ma wpływ na mój przebieg dnia czy tygodnia. Jestem przeciwniczką kontroli siebie samej i swojego czasu. Uważam, że plan trzeba mieć, jako pewien zarys. Sztywne trzymanie się go powoduje spięcie. Kiedy korzystałam z planera miałam wrażenie, że żyję mechanicznie, odhaczając zadania z listy i tracę tym samym spontaniczność w życiu. Staram się żyć świadomie, być zaangażowana w to, co robię myślami i wszystkim zmysłami. Kiedy pracuję przy komputerze, to tak, że oczy szczypią a kiedy odpoczywam, to odcinam nadmiar myśli. Kiedy gotuję i jem to nie tylko po to, żeby się nasycić, ale doświadczyć posiłku zapachem, smakiem, dotykiem i widokiem i móc przy tym mieć relację z bliskimi. Mówią, że czas to pieniądz. A ja myślę, że czas jest w jakiś sposób naszym życiem. To, na co go przeznaczamy pokazuje, jak żyjemy i dla kogo żyjemy.

Agnieszka Alicka

 

Share: